sobota, 29 marca 2014

#1 Zawód

-Dlaczego dziś nie przyjdziesz?
-Przepraszam, ale razem z Damianem postanowiliśmy jednak iść na piwo. Naprawdę mi przykro. Nie chciałam żeby to tak wyszło. – Moje serce w tym momencie rozpadło się na milion, albo i na miliardy kawałków.  Nie wierzę, że moja najlepsza przyjaciółka wystawia mnie dla poznanego dwa tygodnie temu chłopaka. On jest ode mnie ważniejszy? Znamy się od przedszkola i nigdy nie pomyślałabym że zrobi mi takie świństwo. Ten sylwester miałyśmy spędzić razem. We dwie.  Miałyśmy oglądać pornosy, pić i świetnie się bawić. W końcu to być może nasz ostatni sylwester. Kończymy w tym roku gimnazjum i każda z nas pójdzie w swoją stronę. 
-Sandra, przygotowywałyśmy się do tej nocy przez pół roku. Całe sześć miesięcy planowania, obmyślania i ty postanowiłaś tak po prostu to olać? Czy ty kurwa pomyślałaś jak ja się czuję? –Stałam na środku pokoju, w szpilkach, czerwonej sukience z bardzo dużym dekoltem i włosami spiętymi w koka. Nie mogłam ruszyć się z miejsca. Do moich oczu napłynęły łzy i walczyły aby wydostać się z moich oczu. Wygrały tą walkę, nie mam siły się bronić.
-Kochanie, nie dramatyzuj. Możemy przecież spotkać się za rok. Albo jutro. Jutro też ludzie świętują pierwszy dzień nowego roku. Nie ma co smutać. –To mnie dobiło. Jak nóż w serce. Jej kompletnie nie obchodzę.  Nie obchodzi jej to, że spędzę sylwestra sama.
-Wiesz co? Mam cię gdzieś. Spierdalaj do swojego chłoptasia i nie próbuj się do mnie odzywać. Jesteś w tym momencie samolubną suką i nie istniejesz dla mnie. –Natychmiast po zakończeniu tych słów rozłączyłam się i z całej siły rzuciłam telefon na łóżko. Moje żyły buzowały i miałam wrażenie że zaraz eksplodują. Fala łez zmyła mój make-up plamiąc aksamitną sukienkę. Przełożyłam ręce do tyłu i wymacałam zamek błyskawiczny szybko odpinając go. Potrzebowałam gorącej kąpieli. O tak, tego mi jest trzeba. Sukienka spadła na podłogę, kiedy zamek się skończył i puściłam go. Zdjęłam szpilki nie dbając o to gdzie będą leżeć i skierowałam się do toalety.
  W mojej głowie wirowały tysiące myśli. Czy w ogóle kiedyś coś dla niej znaczyłam? Zawsze wydawało mi się że tak. Wszędzie chodziłyśmy razem. Wszystko sobie mówiłyśmy. Kiedy poznaje kogoś nowego trochę się zmienia ale nigdy by mnie nie wystawiła. Nie, to nie ona. Na pewno ktoś jej groził, albo nie wiem. Ale to nie jej wina.
  No tak, ciężko jest przekonać samą siebie. Akurat dziś miałam powiedzieć jej swój największy sekret. Nikt o nim nie wie, tylko ja sama. Boję się, że kiedy się dowie to odrzuci mnie. Boję się że nazwie mnie odmieńcem, wyśmieje a potem rozgłosi to całej szkole. Pewnie że moje uczucie do niej nie jest odwzajemnione, bo ona cały czas ma jakiś chłopaków. Dlaczego miałaby się z nimi umawiać skoro jest lesbijką? Jezu, jaka ja jestem głupia. Moje życie to jedna wielka pomyłka. W ogóle nie powinnam istnieć. Nie mam do tego prawa, w końcu na tym świecie nie ma miejsca dla takich jak ja. Dla odmieńców. Jestem nikim. I nie jestem jedyna która tak myśli. Wiele osób w szkolę uświadamia mi to na co dzień. Zdążyłam się do tego przyzwyczaić.
  Podeszłam do wanny i odkręciłam gorącą wodę. Chwyciłam za korek i zatkałam nim dziurę w wannie, żeby woda przez nią nie wyleciała. Usiadłam na brzegu wielkiej misy i co chwilę sprawdzałam temperaturę wody mocząc w niej palec. Łzy cały czas spływały mi po policzkach, ale nie przejmowałam się tym za bardzo. Nie raz już płakałam. To smutne, że ludzie nie zdają sobie sprawy co czuję wyśmiewana przez nie osoba. A nawet jak wiedzą, cieszy ich to. Ciszy ich mój ból, cieszy ich to że upadam. Z każdym krokiem  upadam. Dlaczego tak jest? Chuj wie. Czekają tylko na mój upadek.
  Sięgnęłam po zapięcie od stanika i zdjęłam go. Zjechałam powoli rękoma po moich bokach dokładnie oglądając swoje ciało, aż dotarłam do majtek zdejmując je. Zakręciłam wodę i zaczęłam delektować się ciarkami które przeszły przez moje ciało. Zamknęłam oczy i pogrążyłam się w zadumie. Chciałabym, aby coś się przydarzyło. Coś, co zmieni moje życie o 180 stopni. Coś co by nadało mu kolorów. Prawie wyskoczyłam z wanny słysząc dźwięk telefonu. Ktoś dzwonił. Ale po co?
SANDRA
-Nic mi nie zrobisz. Zbyt dobrze cię znam –Walczyłam ze łzami które napływały mi do oczu. Nie mogę pokazać słabości . Muszę być silna.
-Zabawne –Zaśmiał się pokazując swoje białe zęby. Był takim perfekcyjnym dupkiem. Sandra, on chce cie zgwałcić a ty myślisz o jego perfekcji – Znamy się dwa tygodnie i myślisz że mnie znasz? Nie rozśmieszaj mnie. A wiedziałaś że jestem gwałcicielem?
-Może nim jesteś a może nie, ale mi nic nie zrobisz. O nie, nie uda ci się bo zaraz będzie tu moja najlepsza przyjaciółka która na pewno się o mnie mart…- No tak, przypomniałam sobie że właśnie ją wystawiłam. No i mam za swoje.
-No właśnie. Byłej przyjaciółki. Nikt cię nie uratuje, nikt cię nie będzie szukał. Jesteś moja- Podszedł do krzesła na którym siedziałam wyciągnął ręce i złapał mnie za cycki ściskając je. Zaczęłam wiercić się na bardzo niewygodnym krześle do którego byłam przywiązana, próbując się uwolnić. To na nic.  Macał rękami moje plecy szukając zapięcia. Znalazł to co chciał i odpiął granatową sukienkę z cekinami. Strach wziął nade mną górę i z moich oczu zaczęły lecieć łzy a moje ciało zaczęło się trząść. Nie kontrolowałam tego. Uśmiechnął się szydersko wyraźnie zadowolony ze stanu do którego mnie doprowadził. Zaczął całować mnie wzdłuż szyi dając mi przyjemność której nie chciałam.
  Prosiłam, błagałam aby przestał ale na marne. Po krótkiej chwili poczułam ulgę na rękach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że jestem rozwiązana a chłopak odwiązuje mi nogi. Może to koniec? Może da mi spokój? Niestety nie. Złapał mnie za rękę i wyciągnął z krzesła. Przytulił mnie do siebie. Teraz mój czas. Teraz czas by się uwolnić. Zaczęłam walić go pięściami i próbowałam kopnąć go ale zamiast tego udało mi się zarobić w twarz.
-Nic nie próbuj mała suko - Zrzucił moją krótką sukienkę na podłogę zahaczając o koronkowe majtki ściągając je. W ciemnym pokoju, oświetlonym tylko kilkoma świecami widziałam jego duże, brązowe oczy w których widać było pożądanie. Cholernie się bałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Rzucił mnie na łóżko i zaczął odpinać spodnie.
-Ja zawsze wygrywam –Powiedział i uśmiechnął się szydersko. Zrzucił spodnie, po chwili chwytając za bokserki, ściągając je na podłogę, ukazując to, co w tym momencie nie chciałam oglądać. Zaczął masować moje piersi, nachylił się nade mną i poczułam ból.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak wam się podoba pierwszy rozdział? Następne będą na pewno ciekawsze. 
Kolejny rozdział za tydzień w sobotę :) 
Mój twitter: @N_E_V_E_R_
Tumblr: http://blogwitchmylife.tumblr.com/

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe fanfiction :) Nie mogę się już doczekać następnego.
    Pozdrawiam.
    @_Made_It_23
    Ah, no i usuń sobie blokadę dla anonima :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe!!!! Czekam na wiecej ;))
    Paatryycjaaxd

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawaj następny rozdział !! ^^ Nie mogę się już doczekać ♥
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny rozdział, super początek :)

    Jeśli lubisz fantastykę to zapraszam do mnie : www.wiatriamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy rozdział !!! Wciągnęłam się. xDD Czekam z niecierpliwością na następny :)

    OdpowiedzUsuń